środa, 23 września 2015

Kilka słów o tym, jak stałam się nienormalna...

Hej,
znowu jestem po kolejnym ciężkim dyżurze w pracy...po dniach takich jak ten mam ochotę
a) usiąść i płakać
b) najeść się czekolady aż mnie zemdli
c) wykrzyczeć na całe gardło: WTF
oczywiście powstrzymuję się (z godnym podziwu uporem) przed każdą z tych opcji.
Po a) miałabym nieestetyczne worki pod oczami, b) zapewne skończyłoby się bardzo źle i gwarantowane pół nocy nieprzespanej, c) mój mąż jest w domu...

To był ciężki dzień, od samego rana. Źle spałam, źle się czułam, weszłam na oddział wściekła. Niestety nie umiem ukrywać emocji. Wszyscy widzieli, że jestem zła, przez co jeszcze bardziej wściekałam się na siebie... Później było mi głupio, że tak warczałam na wszystkich...ehhh w dodatku straszny ból głowy (bez skutku zwalczany mnóstwem tabletek p/bólowych), osłabienie i zawroty głowy...już od rana miałam dosyć tego dnia.
A w takich momentach zaczynam się zastanawiać jak to się zaczęło?
Kiedy aż tak się zmieniłam? Z normalnej, miłej i optymistycznie nastawionej do świata dziewczyny stałam się... zupełnym przeciwieństwem. Zrobiłam się bardzo humorzasta, kapryśna, mnóstwo rzeczy mnie drażni, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Praca bardzo mnie zmieniła. Nie tylko ja to zauważam (niestety). Stres, ogromna odpowiedzialność, natłok pracy, papierologia, to wszystko mnie ostatnio osłabia...Niby lubię tą pracę, nie widzę się nigdzie indziej ale...no właśnie ALE...ostatnio odczuwam pewien kryzys. Czuję, że stoję w miejscu.

Nie wiem czy to normalne,,,
Dajcie znać jak to jest z Wami? Też przeżywacie czasem kryzys?
Ja uciekam się zregenerować- przytulić się do ukochanej osoby, zasnąć i zapomnieć o tym dniu...
Buźka

2 komentarze:

  1. W każdej mojej pracy tak miałam. W przeciągu ostatnich dwóch lat zmieniałam pracę 3 razy! Zmieniłam się przy tym w ten sam sposób, co Ty :-/ wiecznie zmęczona, zirytowana, ciągle narzekałam i trzęsłam się z nerwów na wszystko...
    Teraz jednak jest ok, mam pracę, którą naprawdę lubię i pomimo mnóstwa obowiązków, czuję, że to jest to. Jak ryba w wodzie, w końcu znalazłam dla siebie coś, co mnie nie zżera od środka..
    A może to jesienna melancholia...?;-)

    Powodzenia w dalszym robotniczym boju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być moze to aura źle na mnie wpływa bo naprawdę lubię tą pracę...ehhh może to tylko chwilowe
      Dziękuję za wsparcie;*

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, to on daje mi motywację