piątek, 29 lipca 2016

Już jestem...

Hej,
Wiem...moja wina...nie było mnie strasznie długo....
Ale wróciłam! Wróciłam z nowym nakładem sił, nowymi postanowieniami, wzmocniona i silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Gdzie byłam, co robiłam jak mnie nie było?
Hmm, przeprowadzałam się najpierw na kilka miesięcy do teściów, później nareszcie "na swoje", kończyłam studia, broniłam się, załatwiałam mnóstwo formalności związanych ze zmianą adresu, w międzyczasie podjęłam drugą pracę (dzięki Ci Polsko, że pielęgniarki tyle zarabiają), kupiłam rower (nawet mój mąż dał się namówić i teraz jeździmy razem:), kupiłam lampę uv i zaczynam przygodę z hybrydami. Sami widzicie, że był to intensywny czas. Nie powinnam zostawiać bloga na tak długo... Zostawiam kilka zdjęć na pocieszenie:)






Buziaki ;*